czwartek, 20 października 2011
Wierszykowo znowu :)

Przede wszystkim chciałabym Wam podziękować za miłe komentarze pod poprzsednim postem. W pracy nadal jest ciężko, jestem ciągle zdenerwowana, zmęczona, nic mi się nie chce. Ale mam nadzieję, że z czasem sytacja się uspokoi. A dziś chciałam Wam zaprezentować krótki wierszyk, którego adresatem jest... życie ;)

Oto i on:

Chabry zbieram, nie szukam róż.
Jestem prosta, zwyczajna, no cóż.
W zbożach szukam błękitnej nadziei,
by się nie zgubić w nocnej zawiei.

Czy ja tak wiele od ciebie wymagam,
gdy o chwilę uwagi, miłości cię błagam?
Jak chaber więdnie bez swego owada,
tak ja bez ciebie gasnę, jestem szkaradna.

Chcę w sercu rozpalić ten ognik co kiedyś
sił dawał, chronił od biedy.
Chcę kwiat błękitny w duszy usadzić
i nigdy, przenigdy nie chcę cię stracić!

11:00, brownkalina , Wierszowo
Link Komentarze (1) »
środa, 12 października 2011
Zły tydzień...

Od samego poniedziałku mam zły humor. Zdecydowanie. Nie mam ochoty na haftowanie, na nic po prostu. Zły nastrój spowodowany jest atmosferą w pracy. Od początku tygodnia ciągle jest coś nie tak. Dziś na przykład dowiedziałam się jakie zdanie o mnie mają współpracownice. Muszę zaznaczyć, że mam 21 lat, od niedawna jestem 'brygadzistką' i muszę rozdzielać pracę, pilnować zleceń, zajmować się dokumentami, itd. Paniom, które są 2 razy starsze ode mnie się to nie podoba. Ze mną na zmianie jest jeszcze jedna brygadzistka - dziewczyna młodsza ode mnie o rok. I dziś dowiedziałam się,oczywiście nie powiedziano mi tego wprost, tylko zaplecami, że: nie nadajemy się, nie mamy o niczym pojęcia, romansujemy, zawsze jak jesteśmy potrzebne to nas nie ma, że pracowałyśmy z nimi wcześniej normalnie, przy pakowaniu towarów, a teraz się mądrzymy, itp, itd...

To jest moja pierwsza praca, wiadomo, że nie od raz będę umiała zorganizować sobie idealny system pracy, ale się staram. jest mi przykro, gdy ktoś rozmawia ze mną normalnie, a potem od osób trzecich dowiaduję się, że ta sama osoba ma takie zdanie na mój temat. Generalnie nastrój pod psem. Ech.

POzdrawiam Was i liczę, że przyszły tydzień będzie lepszy! :))

niedziela, 09 października 2011
Podkładki pod wzory :))

Długi czas wierciłam tacie dziurę w brzuchu, żeby zrobił mi drewniane podkładki pod wzorki haftów :)) wcześniej korzystałam ze skleconej przez siebie styropianowej podkłądki "D Jednak te drewniane są łądnijesze i praktyczniejsze.

Wyglądają tak:

Teraz jeszcze tylko muszę zakupić lupkę i zamontować ją przy podkładkach, żeby było jeszcze wygodniej :)

Wszystkie moje haftowe pomoce mam za... zero złotych :) być może nie wyglądają tak pieknie jak te profesjonalne, ale zaoszczędziłam naprawdę sporo pieniędzy, które mogę przeznaczyć namulinki, kanwy i inne przydatne rzeczy, których sama (lub z pomocą taty) nie mogę zrobić :)

Postepów w damie nie pokazuję na razie, bo tak po kawałku pokazywać to nie ma sensu, Zwłaszcza, że teraz weszłam w suknię, która jest dość monotonna i pokazywanie coraz to nowych kawałków czerwieni tak naparwdę nikogo nie uszczęśliwi. :)

Chciałam jeszcze bardzo podziękować Kryzysowej Żonie za przesłanie wzorku do Sewing Room:) Zaraz zacznę kompletować mulinki :D

12:41, brownkalina , różne
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 października 2011
trochę rymów ;)

Hej ;) zastanawiałam się jakiś czas, czy pokazywać tu moje wierszowe wypociny i doszłam w końcu do wniosku, że jednak zaryzykuję, zwłaszcza, że wiersze spotkały się z uznaniem na pewnym poetyckim serwisie :)

Może najpierw zaprezentuję dość długi, mam nadzieję, że nie nudny, wiersz-bajkę.

Starałam się ująć w nim to co moim zdaniem trawi naszą współczesność. Zazwyczaj usiłuję pokazać w wierszu to co nie pasuje mi we współczesnym świecie, ale czasem też piszę o pozytywach :))

Oczywiście nie abstrahuję do miana wielkiej, cudownej, wspaniałej poetki. Ja tylko napiszę coś od czasu do czasu jak poczuję przypływ weny:)

Dobra, już bez zbędnej gadaniny prezentuję "O czterech wadach głównych" - miłego czytania :))

W dalekiej krainie
na ogromnej łące
w trawie tonęło
zachodzące słońce.

Zrobiło się ciemno,
z traw wyjrzał księżyc.
łąką brunatną
biegło czterech mężczyzn.

Pierwszy szedł Rozpustny -
sznur uciech prowadził.
Potem biegł Zazdrosny
zielony na twarzy.
Za nim zdążał Chciwy
z boa w kieszeni.
Ostatni szedł Obłudny
w fałszywy świat jesieni.

Dążyli na świat, by przed kura pianiem
zwieść na swą stronę sto panów i panien.
Biegli co tchu od Tatr po Alaskę,
by wszystkich ludzi pchnąć w Bożą niełaskę.

Starali się mocno,
bo na świecie tłoczno.
Kusili, wabili, kłamstwami raczyli,
a każdej nocy swe łupy liczyli.

I każdej nocy co swoje zbierali,
a rankiem odpływali w traw zielonej fali.
Lecz tak im się tu spodobało,
że w nocy im było już mało.

Zatem zostali tu u nas na stałe,
zbierają swe żniwo raz duże, raz małe.
Ludzką naiwnością się żywią, głupotą,
za bogactwem i za pięknem tęsknotą.

I nie znikna póki ten świat nam znany
z Boskiej mapy nie będzie zmazany.

 

 
Tagi: poezja wiersz
12:41, brownkalina , Wierszowo
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 października 2011
Ciacho ciacho ;D

Właśnie skończyłam robić pyszne ciasto - 3bit :D oczywiście muszę pochwalić się moim szalonym pomysłem - kupiłam gotową polewę w torebce, taką do podgrzania. No i zamiast jak zwykle wsadzić ją do wrzątku to postanowiłam skorzystać z cudu techniki jakim jest mikrofalówka. nastawiłam wg instrukcji na opakowaniu na 5 minut (!) i efekt jest taki, że w całym mieskzaniu śmierdzi spalenizną, bo foliowa torebka się sfajczyła, czekolada się wylała i stwardniała :O masakra. :D  jednak myślę, że ciasto będzie pyszne również bez polewy :D

A teraz popijając Desperadosa zasiądę do damy i trochę się zrelaksuję po tej niewdzięcznej przygodzie z polewą czekoladową. :))

Pozdrawiam :)))